Żarówka
czyli
Jednoaktowy Dramat Mówiący o Problemach Egzystencjalno - Elektrycznych
Występują:
Mama
Evil
Żarówka
*Evil stoi na krześle i wkręca żarówkę.*
Mama: Uważaj, bo spadniesz ze stołka.
Evil: Nie spadnę, poza tym to nie jest stołek. To jest krzesło.
Mama: Prąd!!
Evil: Gdzie?
Mama: A nie, wydawało mi się. Załóż sweterek.
Evil: Nie rozpraszaj mnie, bo prąd mnie trzepnie i spadnę ze stołka.
*Evil kończy wkręcać żarówkę, Matka pstryka kontaktem, żarówka działa, Evil z wrażenia spada z krzesła.*
Potrzebuję natchnienia i papierosów. Z naciskiem na oba.
Chciałabym:
-by moja dusza była pusta...
-by nie było uczuć
-by na drzewach rosły lizaki truskawkowe
-być już pełnoletnia.
-spać
-...możliwie długo.
-wrócić do przeszłości.
-by ktoś z mojej rodziny umarł, zebym mogła zapalic swieczke na jego grobie 1-szgo listopada :/.
-by Giertycha rozjechał samochód.
-zrozumieć chemię.
-umieć powiedzieć M. że go kocham.
-przestać psuć wszystko co wpadnie mi w ręce.
-skończyć z wyrażaniem swoich uczuć, za pomocą statusu opisowego na gg.
-żeby ludzie nie myśleli, że szaleństwo jest czymś cool:/ To irytujące. Choroby psychiczne nie są ani miłe ani dżejzi do ***** nędzy:|
.
Mama wkracza do mojego pokoju rankiem i czeka, abym się rozbudziła, po czym odchodzi.
Kładę się z powrotem i usiłuję wymyślić stosowne przyzwoite słowo na wyrażenie swoich uczuć. Jeszcze się jednak do końca nie rozbudziłam. Przychodzi mi do głowy tylko "kurwa".
Dzień w dzień.
Ktoś: Cześć.
Ja: Cześć.
A czasem mam ochotę, żeby było tak:
Ktoś: Cześć.
Ja: Spierdalaj.
....
Sny.
Nie koszmary, ale z gatunku: męczące. Najpierw śniło mi się, że muszę leżeć na poduszce, która za chwile krzyknie i męczyłam się trochę czasu w oczekiwaniu na ten krzyk. Potem włączył mi się przed oczami monitor, i tam też miało się wyświetlić coś okropnego. Wiem, jak się to czyta, to nic strasznego, prawda? Ale było inaczej. Obudziłam się gwałtownie i zapaliłam światło. Odeszłam jak najdalej od łóżka, bo brzydziłam się go. Było dwadzieścia po czwartej. Wzięłam się za czytanie dla uspokojenia.
Potem poszłam spać, ale miałam jeszcze gorszy sen. Akcja toczyła się chyba w pokoju. Stanęło mi serce i padłam na podłogę... A wokół mnie zgromadzili się lekarze. Uratowali mnie, ale CZUŁAM jak umieram! Boże, czy ja aż tak bardzo boję się śmierci?
Tak. Chyba tak.
I nie lubię wypracowań z polaka.. Nieznoszę jak ktoś każe mi napisać cos na jakiś temat w określonej formie.. No i nie można gdzieś wtrącić niecenzuralnego słowa. Np. za rozprawkę na temat "człowieka można zniszczyć, ale nie można go pokonać" dostałam 3 - bo opisałam w nim siebie (anonimowo) jako przykład na to, że człowieka MOŻNA zniszczyć i pokonać.
Pozdrowienia dla pana K. :/